niedziela, 17 sierpnia 2014

Amelia, Bebe, Bernard... czyli problemy z Jeżycjadą


Właśnie skończyłam kolejną część serii polskiej pisarki Małgorzaty Musierowicz, a mianowicie "Brulion Bebe B." i naszła mnie taka dziwna myśl, a raczej uświadomiłam sobie pewien fakt. Po jednym przeczytaniu aż sześciu tomów wszystkie zlały mi się w całość, podobnie jak bohaterowie. Pogubiłam się nawet w czasie, gdyż w "Brulionie..." moja ukochana Cesia ma już dzieci. Co najważniejsze nie czytałam wszystkich tomów po kolei tylko w różnych odstępach czasu, a mimo to i tak gubię się w bohaterach. Nie potrafię sobie przypomnieć czy oni już się we wcześniejszych częściach pojawili, czy może dopiero teraz zostali wprowadzeni... 

Czasami jest mi przykro, czasami źle, że z moimi ulubionymi postaciami mam okazję spotkać się jedynie na pojedynczych stronach. Z drugiej jednak strony dobrze jest poznać kogoś nowego. Jednak też niekoniecznie da się ta osoba lubić. Uwierzcie mi, że coraz mniej podoba mi się ta koncepcja wpychania bohaterów na siłę. Ucieszyłam się, że Aniela z "Kłamczuchy" grała w "Brulionie..."jedną z głównych ról. Miło było znów o niej poczytać. 

Piszę to wszystko w pewnej obawie przed przyszłymi częściami, których czeka mnie całkiem sporo. Czy jeszcze spotkam się z Cesią, Anielą, Dmuchawcem czy nawet Beatą? Słyszałam, że "Noelka" fajna część. Jestem ciekawa kogo tym razem spotkam, a może znów pani Musierowicz zaskoczy mnie kimś nowym :) "Jeżycjada" to dla mnie zawsze jedna wielka niewiadoma. 

9 komentarzy:

  1. Ja też tak miałam dopóki nie zaczęłam wypisywać sobie poszczególnych bohaterów i ich koligacji rodzinnych. Wtedy jest łatwiej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeżycjadę czytałam bardzo dawno temu i już nawet nie pamiętam na której książce skończyłam. Jest to bardzo fajna seria :)

    pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Z tej serii póki co czytałam tylko "Kwiat Kalafiora" i ""Opium w rosołe" i jak na razie pamiętam bohaterów, ale gdybym miała za sobą tyle części co ty, to też bym się pewnie gubiła ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Miło wspominam książki z tej serii. Ale przyznam się, że i mi niektórzy bohaterowie się już mieszają. Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przeczytałam całą Jeżycjadę w poprzednie wakacje i czasami zastanawiałam się nad daną postacią, ale nie miałam jakiegoś większego problemu z dopasowaniem jej do książki. Kiedy pojawiało się jakieś imię, przezwisko starałam sobie od razu przypomnieć kto to był, z czym mi się kojarzy - czytałam jedną książkę po drugiej i to mi ułatwiło sprawę.
    Zawsze możesz podejrzeć opisy postaci na Wikipedii. ;) W kolejnych tomach są nowi bohaterowie, ale Musierowicz nawiązuje do tych starych. Ich losy zawsze się jakoś przeplatają. Jedna wielka rodzina.
    ,,Noelka" to chyba moja ulubiona część. Świąteczna, więc pewnie dlatego. :) Jestem bardzo ciekawa, czy ,,Wnuczka do orzechów" też będzie nawiązywała do Świąt.

    OdpowiedzUsuń
  6. O.o
    Tego się nie spodziewałam. Szczególnie, że po komentarzach wydaje się, że nie jesteś sama. A ja nigdy bym w ten sposób nie pomyślała, nigdy nie miałam z tym problemu. Jakoś może fakt, że czytałam je jedna po drugiej, że jednocześnie wczułam się w ten świat całkowicie, że wtedy wielu książek nie czytałam, tylko w kółko ukochane - nie, nie miałam z tym całym zapamiętywaniem problemu. A z czasem tym bardziej, daty przecież są. Tylko szok przeżyłam, gdy obliczyłam w którym roku musiała się urodzić Garbysia, Nutria i kto mniej więcej wiekowo mi z jezycjady odpowiada ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego się właśnie obawiałam. W tekście głównie nie chodziło o to, że mam problem z zapamiętaniem bohaterów, bo nie mam (to była tylko rzucona luźna myśl) tylko o strach przed przyszłymi częściami, czyli przed zakochaniem się i przywiązaniem do nowych bohaterów, których później już mogę nie spotkać. Nie chciałam chyba tak naprawdę pisać o tym wprost, tylko trochę pokręcić, pokołować, jednak chyba nie potrafię takich rzeczy robić, gdyż zostaję źle odebrana :P

      Usuń
  7. Jeżycjadę połykałam w gimnazjum, wieku temu, czytając po kolei. I wcale mi nie przeszkadzało, że bohaterowie się zmieniają, jedni znikają, inni znienacka wychodzą na pierwszy plan. Po wielu tomach znów spotykamy postacie znane z pierwszych części, już starsze, z dziećmi, wnukami... Do tej pory większość pamiętam i odnoszę się do nich z sentymentem i czułością. A Brulion Bebe B. to jedna z moich ulubionych. Trzymam kciuki za to, żebyś i Ty pokochała całe ich uniwersum:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Moja przygoda z Jeżycjadą ograniczyła się bodajże tylko do dwóch książek z tej serii. Nie wiem dlaczego nie przeczytałam więcej, bo pamiętam, że naprawdę mi się podobały ;) Jednak było to tak dawno temu, że już nawet bohaterów nie pamiętam.

    OdpowiedzUsuń