wtorek, 12 sierpnia 2014

"Bezczas"? A może jednak?

Stęskniłam się.
Stęskniłam się za wszystkim, a zwłaszcza za posiadaniem choć odrobiny wolnego czasu. Serio. 
Wróciłam do choć minimalnej normalności. 
Mojej rozpaczy, totalnego braku szczęścia i zrozumienia nie da się opisać słowami. Po za tym nawet nie chcę o tym pisać. Nie chcę by ktoś wiedział, nie chcę by ktokolwiek wiedział o moim powolnym psuciu się od środka (ale piszę o tym tutaj ;)). Na razie żyję, jeszcze. Później kto wie co się może zdarzyć, ale wróćmy na chwilę do tego co jednak dało mi jakąkolwiek radość i satysfakcję, podczas tych jakże wspaniałych wakacji. 

Pokochałam filmy. Często odnoszę takie wrażenie, że miłość z książek przeniosła się na te zlepki scen, bo póki co w te wakacje lektur w ogóle nie czytam, natomiast filmy, seriale lecą w każdej wolnej chwili. Zdarzają się lepsze, zdarzają się gorsze, jednak są obecne, są razem ze mną i uszczęśliwiają mnie. Książki w ogóle. W ich przypadku, pogubiłam się. Nie wiem czy to ja nie chcę ich, czy to one nie chcą mnie. Jak żyć? 
Jedynie ślamazarnie udało mi się do końca przebrnąć przez "Milczenie" Jana Costina Wagnera. Niezwykle gorzki, smutny, sam w sobie dosyć nieciekawy, jednak z dobrym przesłaniem kryminał. Spotkałam się chyba z najgorszym śledztwem z jakim miałam do czynienia. W sprawie nic się nie zmienia przez 180 stron, a zakończenie... Ehh sami sprawdźcie. Ogólnie interesujący był finał, jednak całość strasznie kuleje podobnie jak bohaterowie. Dziwny i niewzbudzający żadnych emocji był sam morderca, dlatego o reszcie wolę nawet nie wspominać. Bardzo, bardzo, bardzo się przemęczyłam. Nic mnie przy niej nie trzymało, gdyż już od samego początku wiemy kto jest mordercą. Tak naprawdę nie rozumiem jej fenomenu. Dobra książka to taka, która jest dobra od początku, do końca. Niestety "Milczenie" nie spełniło tych wymagań. Wręcz przeciwne. Ogólnie nie polecam. 
Obecnie czytam "Zaginioną dziewczynę" Gilian Flynn i naprawdę bardzo mi się podoba, jednak ciągle przegrywa walkę z filmem, serialem i od dłuższego czasu tkwię w jednym fragmencie. Do kupienia jej popchnął mnie fakt iż 10 października będzie miała miejsce premiera filmu na podstawie tej powieści w reżyserii Davida Finchera, który nie przestaje mnie zaskakiwać. Może teraz zmobilizuję się do skończenia jej. 

Przejdźmy teraz do wylewania (nie tylko) małych żali na temat filmów. W końcu udało mi się w małym stopniu nadrobić swoje dość spore zaległości. Do poznanych należą: 
"Wilk z Wall Street" Mocny. To jedno słowo trafnie opisuje cały film. Genialna gra aktorska, całość ciekawa. Aż dech zapiera fakt iż to wszystko wydarzyło się naprawdę. W zupełności na 9 zasługuje. Dziwię się brakiem Oscara dla Leonarda za tę rolę. Głupie rozdanie Oscarów.
"Wielki Gatsby", czyli Di Caprio po raz drugi. Tak samo cudowny, jednak w nieco gorszym tle. Trwa prawie tyle samo co czytanie książki. Zbyt rozciągnięty, zbyt kolorowy, zbyt przesycony wszystkim, ale jednak też na swój sposób piękny. Po obejrzeniu czułam wielki niedosyt i rozczarowanie. Naciągana 7 leci.

Po za ładnym plakatem i równie ładnym Jonem Snowem nie ma w tym filmie nic wartego uwagi. "Pompeje" to absolutna porażka kinowa ostatnich miesięcy. Nie polecam, odradzam.
"Podziemny krąg" Zaskakujący, ale i również fantastyczny. Naprawdę warto zapoznać się z tym filmem. Brad Pitt niezastąpiony. 10/10

Obejrzałam jeszcze wiele innych, jednak może o nich zrobię oddzielny post.
W końcu udało mi się zapoznać z "Detektywem", niesamowitym serialem, o którym jeszcze napiszę. Zasługuje zdecydowanie na więcej niż tylko dwa słowa.

Zauważyłam również, że kilka osób, niestety mnie opuściło, a liczba obserwatorów zmniejszyła się. Mhm... Trochę zasmucające, troszkę motywujące. Nie poddaję się. Postaram się wymyślić coś nowego :) Tymczasem lecę grać w Tomb Raider. 

10 komentarzy:

  1. Kochana, trzymaj się mimo wszystko. Może jest ciężko, ale trzeba wierzyć, że kiedyś to minie.


    "Wilka z Wall Street" na pewno obejrzę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Psucie się od środka jest okropne i wydaje się praktycznie bez wyjścia, ale najcudowniejsze jest, gdy w pewnej chwili pojawia się światło. I jakkolwiek beznadziejnie teraz to brzmi, to światło zawsze wychodzi. A największe popsucia przemieniają się w coś pięknego. Serio. Zawsze.
    Więc trzymaj się i Ty. :)

    Leo to nie jest mój ukochany aktor, dopiero się do niego przekonuję, jednak ma podobną zaletę do Toma Hanksa - niby go nie lubię, a filmy ma zazwyczaj moje ukochane. Zarówno Wilk jak i Wielki Gatsby dopiero przede mną. Ale nadrobię. Za to Podziemny krąg uwielbiam. Genialny.

    I "Milczenie" też lubię. Bo czyta się strasznie szybko, bo wcale nie chodzi o kryminał i zagadkę, tylko nieustający niepokój i pytania, co my w ogóle robimy wszyscy na raz. No po prostu, lubię.

    I chociaż mi filmy nie idą w ogóle, podobnie jak książki, to nadrabiam seriale. Na razie podbudowująca Plotkara w tydzień (no dobra, troszkę trzeciego sezonu odpuściłam). I wakacje są piękne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama siebie unieszczęśliwiam podejmując złe wybory. Mam nadzieję, że wkrótce ujrzę to światło.

      Mhm... Tom Hanks jest mi jakiś obojętny, natomiast na DiCaprio bardzo, ale to bardzo lubię patrzeć. On jest strasznie hipnotyzujący. Przynajmniej ja tak mam :P Jak mi się ktoś spodoba to mogę patrzeć na niego godzinami.

      Dla mnie bee. Totalne. Jakoś nic mnie nie trzymało do końca. Wiedziałam kto jest mordercą. Wkurzał mnie jedynie obrót wydarzeń. Nienawidzę gdy brak w książkach sprawiedliwości.

      Zazdroszczę oglądania Plotkary na nowo. Ja nie wracam, gdyż czuję, że to nie byłoby to samo. Zachwyciłam się natomiast "Detektywami". Koniecznie będziesz musiała obejrzeć, gdyż myślę, że to są właśnie twoje klimaty. Ja teraz zabrałam się za "House of cards" i przysnęło mi się na pierwszym odcinku, ale ze zmęczenia, nie znudzenia :P I mam straszny dylemat, gdyż nie wiem czy jest sens brania się za House :///

      Usuń
    2. Niestety, hipnotyzująco on na mnie nie dziala, po Titanicu wręcz mi się źle kojarzył, ale jego rola w wyspie tajemnic... Mmm :D

      Ale ja nie ogl po raz kolejny Plotkary, ja ją oglądałam po raz pierwszy! i chociaż koleżanka zaspoilerowala mi praktycznie wszystko, to zabawa była cudowna, lubię ten serial <3 house of cards w planach, o detektywach nawet nie słyszałam (chyba), będę musiała się przyjęć bliżej, jak tak polecasz ;)

      Usuń
    3. A na mnie bardzo :PP "Wyspa tajemnic" do obejrzenia, koniecznie!

      O rety. Rzeczywiście źle to napisałam. Chodziło mi o to, że ją dopiero poznajesz i jeszcze nie wiesz jakie intrygi się tam szykują. Każda może być dla ciebie zaskoczeniem. Ahh. Tęsknię za tym serialem. Dzisiaj totalnie popłynęłam z HoC i nadrobiłam już 3 odcinki.
      Widzę kolejny błąd w moim komentarzu. Nie "Detektywi" tylko "Detektyw" :P ("True Detective"). Naprawdę musisz go obejrzeć. Tylko nie zniechęcaj się pierwszymi dwoma odcinkami, które są dosyć nudne, jednak później akcja się rozkręca :D

      Usuń
  3. Mnie styl J.C Wagnera przypadł do gustu, "Milczenie" zrobiło na mnie duże wrażenie. Ciekawe jak inaczej tę książkę odebrałyśmy :)

    Przykro mi, że masz kłopoty. Mam nadzieję, że miną i jeszcze będzie beztrosko. Przesyłam serdeczne pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W poście nie chciałam wszystko wyjaśniać, gdyż pewnie wielu odebrałabym przyjemność z lektury :)

      Też mam taką nadzieję...

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Widziałam ten Twój post już wcześniej, cieszyłam się bardzo, że w końcu wróciłaś i nadal się cieszę, tylko nie bardzo wiedziałam jak skomentować i w sumie nadal nie wiem. Zastanawia mnie to Twoje psucie się od środka... Nie poradzę nic bo na to nie ma rady, powiem tylko, że to w pewnej chwili mija, człowieka dręczyć przestaje, potem znowu przychodzi, odchodzi, zakręca kółeczko. Tak więc, chyba trzeba się z tym pogodzić.
    A brakiem chęci do czytania się nie przejmuj, bo wrócą. Zawsze wracają, od ksiązek też po prostu trzeba czasem odpocząć. Ja odpoczynek zaczynam wraz z początkiem września, zajmuje się nauką i ludźmi ogólnie, a nie tym wymyślonym światem. :)
    Wielki Gatsby - mimo wszystko obejrzę kiedyś, ale to dopiero wtedy, gdy przeczytam powtórnie ksiazkę, bo nic z niej nie pamiętam, a koniecznie chcę ją sobie odświeżyć. O reszcie się nie wypowiem, coś tam słyszałam, ale nie na tyle, żeby mieć coś ciekawego do dodania. :)
    pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  6. Just apply the milk on your scalp and tie a towel or some cloth around your hair to
    prevent loss of the milk from your hair. Those with tresses that lack shine may
    benefit from using grape seed oil or perhaps coconut oil.
    It helps to keep connective tissues strong and supple so that the skin doesn't
    sag and wrinkle.

    My blog; Darian Braun

    OdpowiedzUsuń