czwartek, 18 grudnia 2014

Powrót do starych, dobrych lat? ("Przebudzenie" S.Kinga)



Ostatnio dość długo zaczęłam się zastanawiać, dlaczego na początku przygody ze swoim blogiem i w pamiętnym, pierwszym poście o inspiratorach, nie wspomniałam o moim wielkim mistrzu jakim jest Stephen King. Chyba nie znam drugiego takiego autora, którego przeczytałabym tak wiele pozycji i którego tak mocno bym uwielbiała. Czytam wszystko jego autorstwa co mi się w rękach napatoczy. Oczywiście zdarzają się pozycje lepsze i gorsze, jednak te drugie przytrafiają się bardzo rzadko. Mimo wielkiej płodności, książki Kinga utrzymują poziom. Jak już pisałam wcześniej są również wyjątki. Do jakiej kategorii w takim razie zaliczać się będzie "Przebudzenie", czyli najnowsza powieść wielkiego króla grozy? 

Uważam, że książek Kinga nie trzeba jakoś specjalnie promować, gdyż nazwisko samo w sobie jest dobrą przynętą dla zwyczajnych czytelników. Każdemu z pewnością obiło się ono o uszy, a może jest nawet znane bliżej, dzięki przygodzie z jedną z jego pozycji. W każdym razie, bardzo zdziwiła mnie wszechobecna reklama najnowszej powieści, którą określano jedną z lepszych i najstraszniejszą w jego dorobku. Pisano również, że powrócił King z dawnych lat. Muszę przyznać, że dałam się nabrać chwytom marketingowym i tańczyłam jak mi zagrali (patrz: piszczałam na widok "Przebudzenia" jak mała dziewczynka). Zdecydowanie nie zastałam powieści, takiej jaką opisywali. 

"Przebudzenie" opowiada o losach Jaimiego Mortona, którego życie zmienia się od najmłodszych lat, za sprawą przyjazdu nowego pastora Charlesa Jacobsa. Na początku mieszkańcy miasteczka trzymają go na dystans, jednak już po pierwszym kazaniu nabierają zaufania i patrzą optymistycznie w przyszłość. Jednak nie wiedzą o skrywanej, za murami własnego domu tajemnicy, którą poznaje jedynie sam Jaime. Od tamtej pory losy chłopca i pastora ciągle się krzyżują. 

Kilkoma wcześniejszymi zdaniami mogłam dać wam już podpowiedź na mój stosunek do opisywanej powieści. Nie będę ukrywać rozczarowania. Rozczarowanie, jednak nie może równać się z poziomem książki. Przynajmniej ja tak uważam. "Przebudzenie" to nie jest pozycja zła, a jedynie źle promowana, włożona całkowicie do gatunkowo złej szufladki. Po opisach typu "trzymający w napięciu horror" spodziewałam się prawdziwego straszaka z krwi i kości i właśnie na taką pozycje się nastawiłam, a otrzymałam to co otrzymałam, czyli ciekawą historię, przedstawioną w nieciekawy sposób. Fabuła sama w sobie miała spory potencjał. Z tego naprawdę mogło być wielkie coś, jednak wyjątkowo King to spartolił, bo jak King lubi paplać i papla bardzo dobrze, tak tutaj z tą paplaniną przesadził. Całkowicie wciągnął się w świat Jaimiego i tak bardzo skupił się na jego opisaniu, że zapomniał o swoim wielkim darze budowania napięcia i klimatu grozy. Bardzo i to bardzo brakowało mi tego uczucia niepokoju, strachu o głównego bohatera i nadciągającej wielkie katastrofy. Dobrnięcie do ostatecznego finału dłużyło się w nieskończoność i już naprawdę myślałam, że ta książka nigdy się nie skończy, na szczęście prawie pod sam koniec coś zaczęło się dziać. 

Uważam, że właśnie największą wadą książki jest to, że po prostu przez większą część jest nudna. Nic tak naprawdę ciekawego się nie dzieje, a jedynie poznajemy kolejne wydarzenia z życia Jaimiego. Ma ona swoje dobre momenty jak chociażby dochodzenie głównego bohatera razem z Bree na temat pastora, jednak jest ich tak niewiele, że giną w gąszczu o wiele słabszych fragmentów. Na plus są już standardowe u Kinga ciekawe i bogate portrety psychologiczne oraz opisy, jednak to za mało, żebym chciała do książki wrócić, czy zachować w pamięci na dłużej. 

"Przebudzeniem" mocno się rozczarowałam, gdyż liczyłam na naprawdę straszny horror, jednak jak widać mocno się przeliczyłam. Absolutnie nie uważam, że King pisze teraz źle, czego dowodem jest genialny "Doktor Sen", który serdecznie polecam, a opisywana przeze mnie dzisiaj książka to jedynie małe potknięcie, które i tak z tego co widzę jedynie mi nie przypadło do gustu. Jak chcecie ryzykować proszę bardzo, ja książki nie polecam i wydaję mi się, że spokojnie przeżyjecie bez jej poznania :) Poziom książki oceniam na przeciętny. 

16 komentarzy:

  1. Za Kinga zabieram się już od dłuższego czasu, ale póki co nie udało mi się przeczytać żadnej jego książki i rozumiem, że mam nie rozpoczynać od tej. W takim razie jakie tytuły proponujesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie "Lśnienie" i zaraz po nim "Doktor Sen". Polecam również "Misery" oraz "Pod kopułą". Nie zrażaj się ilością stron :P

      Usuń
    2. Też właśnie myślałam nad "Lśnieniem", bo od dłuższego czasu mam ochotę zobaczyć film, a zawsze wolę najpierw poznać książkę. Dzięki też za pozostałe propozycje. Lubię grube książki, więc duża ilość stron mnie nie odstrasza ;-)

      Usuń
    3. To mogę jeszcze rzucić "Rękę mistrza", ale tylko dla wytrwałych :P Bardzo rozwlekła, klimatyczna i stopniowo budująca napięcie lektura :P

      Usuń
    4. Odpisuję na listę ;-)

      Usuń
  2. Lubię Kinga, ale nie uważam się za jego wielką fankę. Przeczytała kilka książek, ale dużo jeszcze przede mną ;) W związku z tym, zanim dotrę do "Przebudzenia" minie jeszcze dużo czasu ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. A mnie absolutnie nie rozczarował. Zresztą jutro o tym napisze. Dla mnie to stary, dobry King.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja z Kingiem dopiero się "poznaje", sięgam raczej po takie lżejsze jego książki ^^ Za sobą mam "Podpalaczkę", teraz czytam "Cmętarz zwieżąt" i muszę przyznać, że jest coś w jego twórczości :)) Po "Przebudzenie" sięgać nie mam zamiaru, ale z pewnością przeczytam inne książki tego autora. Skoro warto... ^^

    zaczarrowana.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja cierpiałam podczas czytania "Podpalaczki". Książka kompletnie nie przypadła mi do gustu. "Cmętarz zwieżąt" jeszcze przede mną. Nie mogę się tej lektury doczekać. Warto warto :P Szczególnie "Lśnienie" i jej kontynuację, czyli "Doktor Sen".

      Usuń
  5. Jak na razie znam tylko dwie powieści Kinga. "Przebudzenie" kusiło mnie już od dłuższego czasu, ale teraz naszły mnie wątpliwości. Już przy "Cmętarzu zwieżąt" akcja jakoś dziwnie mi się dłużyła, a skoro tu przez większość czasu prawie nic się nie dzieje... Jeszcze się zastanowię. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Myślę, że swoją przygodę z nim zacznę od inne książki. Obawiam się odrobinę tej kingowskiej paplaniny, jak i tego że się wynudzę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mhmm... Na to nie da rady, taki już jego styl. Ja pokochałam, jednak mam wątpliwości czy tobie przypadnie do gustu. Hmm.. polecam "Carrie" :) Tam paplanina nie jest tak zaawansowana jak np. w "Ręce mistrza" ;)

      Usuń
  7. Horror to nie mój gatunek i mam wrażenie, że stanowię mniejszość, która za Kingiem nie przepada. Sama siebie nie rozumiem. Ale Zieloną Milę cenię :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kinga bardzo lubię, chociaż znam w bardzo niewielkim stopniu. Przeczytałam tylko "Rose Madder", "Lśnienie" i "Doktora Sen", które mi się bardzo spodobały, zwłaszcza "Lśnienie", które było dla mnie naprawdę przerażające i interesujące. Teraz na półce czeka na mnie "Ręka mistrza", więc za niedługo po raz kolejny spotkam się z tym panem :) Nie wiem jeszcze czy sięgnę po "Przebudzenie" - wszystko zależy od mojej biblioteki, bo chyba nie chcę wydać na tę książkę pieniędzy ( pewnie sporych ), jeżeli nie jestem pewna czy trafi w moje gusta
    Pozdrawiam ciepło po raz pierwszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam w poszukiwaniach Alaski :)
      "Przebudzenia" nie polecam kupować. Warto przeczytać, jednak bez wydawania pieniędzy. "Ręka mistrza" bardzo mi się podobała. Jestem ciekawa jak będzie z Tobą. Daj znać o wrażeniach po lekturze :)

      Usuń
  9. Kolejna recenzja, która studzi mój zapał

    OdpowiedzUsuń