środa, 28 maja 2014

Szczęście zawarte w skromnym stosiku

Przez kilka ostatnich miesięcy na mojej półce z książkami nic nie przybyło, a wręcz przeciwnie, ciągle ubywało. A to przewietrzenie regałów, czyli oddanie kilku zbędnych pozycji do biblioteki, robienie miejsca na nowe i poszukiwania pożyczonych, bądź schowanych gdzieś w kąt. W związku z tym, że już bardzo długi czas nie pozwoliłam sobie na nową pozycję, postanowiłam nieco poprawić swój humor i skorzystałam z świetnej cenowej okazji księgarni aros.pl i zamówiłam sobie dwie nowe, świeżutkie powieści :) Doszły właśnie dzisiaj. Nie mogłyby się nie znaleźć w stosiku. Nadszedł również termin oddania książek do biblioteki. Bez wahania wzięłam kolejne, tym bardziej, że chciałam przeczytać je od dawien, dawna. Dodałam też pozycje, które leżą na półce, a które po reszcie zacznę czytać.


Na samej górze ukochane "Przygody Sherlocka Holmesa". Już kiedyś czytane w latach dziecięcych. Kompletnie niepamiętane. Powtórka szykuje się w cudownym wydaniu. Następnie "Bez śladu" Cobena, czyli bardzo dawny prezent urodzinowy. W czerwcu będzie miał cztery miesiące. Nie wypada tak długo nie dotknąć, poznać i posmakować. Teraz z kolei wspomniane zakupy z arosie, czyli nowa "Sońka" Karpowicza i kandydat do nagrody nike, czyli "Ości" oczywiście tego samego autora. Zarówno jednej jak i drugiej nie mogę się doczekać. Niżej znajdziemy wspaniałą Lucy Maud Montgomery z "Błękitnym zamkiem". Rozpoczynam z całej pary zagłębianie się w twórczość moich inspiratorów, dlatego też dalej możecie zobaczyć "Z otchłani" Zofii Kossak-Szczuckiej i "Kobietę w lustrze" Schmitta. Pierwsza bardzo przejmująca i bolesna lektura, z którą boję się zmierzyć, jednak wiem że jakaś siła ciągnie mnie do niej jak magnes. 
Ze swojego małego, skromnego stosiku jestem bardzo zadowolona, gdyż przeczuwam, że tym razem jakoś znacznie przewyższy ilość, co jest najważniejsze :) 

W stosiku brakuje obecnie czytanej "Przeminęło z wiatrem", której dwa wielkie, rozpadające się tomiszcza, posklejane słabą taśmą, nie wyglądałyby dobrze przy całej reszcie i pewnie tak też by się czuły. Pamiętajcie, są tam duchem :) 

Naprawdę nie wiem kiedy przeczytam powyższą pozycję. Jak na razie idzie mi opornie ze względu na brak czasu. Na koniec roku musieli nam oczywiście dowalić mnóstwo sprawdzianów, kartkówek i poprawek. Na dodatek wystawianie ocen jest w mojej szkole 20 czerwca, a to jeszcze spory kawał czasu, więc nie potrafię określić kiedy spotkamy się w książkowym poście. Z filmami idzie mi natomiast znakomicie. Planuję napisać co nie co o kilku z nich :) 
Trzymajcie się ciepło! 

poniedziałek, 26 maja 2014

Szukam inspiracji i natchnienia w... (cz. 1)

"The Lavender Hill Mob" (1951)

Całkiem niedawno Kinga z Magicznego zakątka przedstawiła swoje ulubione blogi, do których najczęściej zagląda. Dzięki jej uprzejmości, zostałam nominowana do tej sympatycznej zabawy, która polega na opowiedzeniu co nie co o swoich ukochanych blogach. 
Blog Kingi oczywiście uwielbiam i często do niego zaglądam. Czytam każdą, nową notkę. Mamy podobny gust książkowy i zwykle podzielamy zdanie na dany temat. Magiczny zakątek serdecznie polecam :)
Kolejność reszty blogów jest absolutnie przypadkowa. Wszystkie kocham po równo :)

Post nazwałam "Szukam inspiracji i natchnienia na..." ze względu na to iż duża część postów wynika właśnie z pomysłu, który pojawiał się podczas przeglądania innych blogów. Od zawsze byliście i jesteście dla mnie największą inspiracją, za co bardzo wam dziękuję :)

źródło: Kraina Andersena
van Gogh
Ta notka nie mogłaby istnieć bez fantastycznej, wprost przecudownej Krainy Andersena, którą mimo zamknięcia i tak kocham i ciągle odwiedzam. To dzięki niej odkryłam wiele wspaniałych filmów ("Wszyscy kochankowie przeżyją") oraz książek (tak Mery, to dzięki tobie przeczytałam Muminki). Mimo, że nie podzieliłam miłości do van Gogha to zauważyłam, że ostatnio dość często przeglądam jego obrazy i to też głównie twoja zasługa :) Mimo zamknięcia i tak polecam zajrzeć do postów Mery, w których podobnie jak ja się po prostu zakochacie.

źródło: Pocahontas Recenzuje
Tym razem też ukochany blog, który odwiedzam prawie, że codziennie. Mimo, że jestem z nim dopiero od niedawna i praktycznie w ogóle się na nim nie udzielam to i tak namiętnie czytam każdy post. Bardzo, bardzo, bardzo podoba mi się gust autorki Pocahontas Recenzuje, o którym mowa. Znajdziemy na nim zarówno starsze, jak i nowsze produkcje. Pocahontas zadziwia mnie znajomością dużej ilości filmów oraz znajdywaniem ciekawych produkcji. Blog wart uwagi, który absolutnie polecam :)

źródło: weheartit.com
Podobnie jak Pocahontas, Nieidentyczną też znam dopiero od jakiegoś czasu, ale już zdążyłam pokochać. Tam zawsze znajdę coś o czym jeszcze nie słyszałam. Autorka bloga wybiera zazwyczaj lektury nieznane, jednak warte uwagi, za co niezwykle podziwiam, gdyż rzadko spotkać bloga o podobnym guście. Uwielbiam, czytam i polecam (chyba już za dużo razy użyłam tego słowa o.o)



źródło: Pół żartem, pół serio
Z tym blogiem to zupełnie inna przygoda była. Gdy tylko do niego weszłam, zostałam na kilka dobrych godzin. Panuje w nim przyjemna atmosfera. Bardzo lubię i zaglądam :) Polecam (i znowu) cykl inspiracji obrazkowych, w których zawsze znajdę coś cudownego :)

Serdecznie zapraszam was wszystkich na Ekrudę, gdzie znajdziecie dobre i rzetelne recenzje oraz sympatyczną autorkę, która odpowie na każdy wasz komentarz. Ja sama dzięki niej wybrałam na półkę chcę przeczytać już z kilka dobrych pozycji. Jak na razie lista się ciągle powiększa. Czas w końcu za te polecałki w końcu się wziąć :) Ekruda jest po prostu świetna :D

Kto nie zna eM wiele traci. Posty w jej wykonaniu zawsze poprawiają mi humor. Mimo, że mamy całkiem odmienny gust zarówno książkowy jak i serialowo/filmowy to i tak nie przeszkadza mi to w czytania jej genialnych postów. Absolutnie polecam za bloga, za niesamowitą osobowość i oryginalność :)

I niesamowitą eM kończę dzisiejszy post, który w najbliższym wolnym czasie zostanie kontynuowany. Jak na razie zostawiam was z tą listą ulubionych blogów. Czekajcie na resztę :)

PS Serdecznie zapraszam na fanpage Poszukiwań Alaski :)

środa, 21 maja 2014

Rozważna czy romantyczna?

Moja wielka miłość do książek nie przejawiała się w tak popularnym i lubianym gatunku jakim jest romans. Wręcz przeciwnie. Słysząc o wątku miłosnym na pierwszym planie, uciekałam gdzie pieprz rośnie, zwłaszcza gdy dowiedziałam się, że są one napisane przez współczesnych autorów. Nie oszukujmy się. Dobrych romansów teraz to ze świecą szukać. Na szczęście w literaturze nic nie ginie i po mimo sporego wieku "Rozważnej i romantycznej" mamy nadal możliwość jej przeczytania, z czego jestem niezwykle zadowolona. Romansideł wszelkiej maści nie trawię, tylko po twórczość Jane Austen jestem w stanie sięgnąć, dlatego widząc na półce kolejną jej książkę bez wahania zabrałam się do czytania. 

Przyznam się szczerze, że książka bardzo mnie rozczarowała. Spodziewałam się wciągającej i ciekawej lektury oraz pięknej historii. To absolutnie nie oznacza, że powieść pod jakimś względem jest zła, tylko wydaję mi się, że nie spełniła moich oczekiwań, które stały dość wysoko po przeczytaniu "Dumy i uprzedzenia". Tak naprawdę otrzymałam dość przewidywalną i po prostu nudną książkę o rozterkach dwóch sióstr. Już na początku wiedziałam jak się całość skończy i nie ukrywam, że byłam po prostu zła, iż wszystkie moje koncepcje się sprawdziły (no może po za jedną). Uważam, że jest to jedna z niewielu, ale i największa wada książki. 
Nie można powiedzieć, że "Rozważna i romantyczna" to szmatławiec, który należy wyrzucić do kosza. Co to, to nie. Autorka zastosowała fajny zabieg, na którym opiera się cała fabuła książki, jak i ona sama, a mianowicie wnikliwe rozpatrywanie rozwiązań w danych sytuacjach przez dwa różne charaktery i temperamenty. Przez tytułową rozważną i romantyczną, czyli Eleonorę i Mariannę. Z pozoru taki pomysł może się wydać nieciekawy i tandetny, jednak wraz z końcem nabiera sensu. Mimo dość wolnego tempa akcji, powieść czytało mi się z wielką przyjemnością, gdyż uwielbiam lekkość słowa i styl pisania Austen. Duży plus i szacunek za dokładnie wykreowane postacie i ich charaktery. Eleonora zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu, niż płaczliwa Marianna. 

Ciężko jest ocenić mi tę książkę, gdyż ciągle porównuję ją do fantastycznej "Dumy i uprzedzenia". Jednak, gdybym rzeczywiście musiała ocenić ją absolutnie obiektywnie i tak uważałabym ją za przeciętną lekturę, wartą uwagi. Patrząc przez pryzmat tych dwóch bohaterek, stwierdziłam iż ja jestem całkowicie rozważna, a jak jest w waszym przypadku? 

Zdecydowanie nie"Odnaleziona". 

piątek, 16 maja 2014

I love your sunny, funny face

Przygotowując się do większego posta o Audrey, nie mogłam pominąć jej niesamowitej roli w musicalu pt. "Zabawna buzia". Mając chęć i okazję, włączyłam sobie ten film. Dzień był bardzo wietrzny i pochmurny, w sam raz na miłosną historię i przepiękną muzykę w tle. "Zabawna buzia" w tej roli spełniła się wręcz fenomenalnie. 


Osobiście, nie gustuję w musicalach i rzadko je oglądam, czasami jednak zdarza się, że zupełnie przypadkiem na nie trafiam, tak jak to było i tym razem. Dowiedziałam się o tym, tak naprawdę w trakcie trwania seansu. Cieszę się, jednak że go nie przerwałam, gdyż uważam, że była to całkiem przyzwoita uczta dla oczu jak i dla uszu.
Dla "Zabawnej buzi" nie stawiałam wysoko poprzeczki, ponieważ spodziewałam się przyjemnej historii, przeciętnej muzyki i naciąganego wątku miłosnego i po części otrzymałam coś podobnego, jednak nie do końca ze wszystkim mogę się zgodzić. Muzyka była więcej niż przeciętna. Bardzo mi się spodobała i uważam, że idealnie pasowała do filmu oraz poszczególnych scen. Warto też wspomnieć o tym, że momenty taneczne nie nudziły i nie były na siłę przeciągane w nieskończoność, a miały odpowiednią dla widza długość.


Muszę przyznać, że historia sama w sobie bardzo mi się spodobała i mogła być mieć swoje miejsce w rzeczywistości, na co zawsze zwracam szczególną uwagę, gdyż dość często zbyt duża doza zbiegów okoliczności może zupełnie zmienić odbiór filmu i potraktować go jako zwykłą bajkę, a nie piękną i wzruszającą przygodę. W tym przypadku wszystko było odpowiednio wyważone. 
Bez wątpienia w "Zabawnej buzi" pierwsze skrzypce odgrywa Audrey Hepburn, która dosłownie kradła każdą scenę dla siebie. Dała popis nie tylko aktorski, ale też wokalny jak i taneczny, co tylko utwierdza mnie w przekonaniu o jej wielkim talencie. Układ w kawiarni mistrzowski, tak jak sama Audrey w tej roli. 

Naprawdę nie wiem co mam jeszcze napisać, aby zachęcić was do obejrzenia tego filmu. Uważam, że w wolne, pochmurne czy deszczowe dni, mając ochotę na jakąś starszą produkcję, "Zabawna buzia" nada się idealnie, tak jak to było w moim przypadku. Wyjątkowo film otrzymał ode mnie bardzo wysoką ocenę i zastanawiam się czy w pełni zasłużoną. Patrząc na niego spośród innych z gatunku, jest ona jak najbardziej sprawiedliwa, jednak na tle całej reszty wypada dosyć przeciętnie... Tak jak już pisałam polecam, jednak nie zmuszam, nie narzucam. Dla fanów Audrey, produkcja obowiązkowa ;) Jeszcze dodam, że Fred Astaire zupełnie mnie swoim głosem oczarował. 

środa, 14 maja 2014

O życiu kurtyzany w XIX w.


Aleksander Dumas. Kiedy słyszę, widzę to imię i nazwisko to w głowie od razu przypomina mi się niesamowita i niezapomniana przygoda z "Hrabią Monte Christo". Zarwane noce, cudowne wspomnienia. Tym razem, jednak los spłatał mi figla. Jak się okazuje "Dama Kameliowa" to nie jest powieść tego samego autora, a jego syna. Przyznam się szczerze, że nie zmieniło to w żadnym stopniu mojego nastawienia do lektury, a wręcz przeciwnie byłam bardzo ciekawa jak całość wyjdzie potomkowi Dumasa. Po skończeniu książki mogę śmiało powiedzieć, że jest dobra, a nawet bardzo dobra.

Tytuł "dama kameliowa" nie wiedzieć czemu kojarzy mi się z jakąś obyczajową historią przyjemnej, starszej kobiety z pobliskiej wsi. Jednak nie spodziewajcie się czegoś podobnego po książce Dumasa. W rzeczywistości opowiada ona o młodej kurtyzanie Małgorzacie, która pewnego dnia z niewiadomych przyczyn, umiera. Śmierć kobiety przykuwa uwagę narratora powieści, który pragnie dowiedzieć się czegoś więcej o zmarłej. Natyka się na przyjaciela Małgorzaty, który postanawia opowiedzieć mu historię jej życia. 

Jak już wcześniej wspomniałam, "Dama Kameliowa" mile mnie zaskoczyła. Autor stopniowo opowiada i wprowadza nas w życie Małgorzaty. Rozpatruje i skupia się na jej zachowaniu pod względem psychologicznym. Każde z nich ma związek z jej osobowością, charakterem i dotychczasowymi przyzwyczajeniami. Miłość, jednak wiele zmienia w jej życiu o czym wie ona sama i tylko od niej zależy jaką ścieżką postanowi podążyć. Aleksander Dumas poprzez tę historię pokazał mi, że w każdej chwili swojego życia możemy się zmienić, bez względu na to co miało wpływ. Może być to miłość, przyjaźń czy własna, wewnętrzna potrzeba. Każda motywacja jest dobra, jednak najważniejsze to chcieć i otaczać się ludźmi, którzy pragną dla nas dobrego, którzy pomogą nam w ciężkiej wędrówce do celu.

Czytałam wiele opinii na temat tej książki, które w głównej mierze były przeciętne. Ja mimo wszystko, jednak uważam, że "Dama Kameliowa" zasługuje na uwagę, nie tylko za ciekawą, główną bohaterkę, ale i niesamowity klimat XIX wieku, dzięki któremu przyjemniej czyta się powieść. A o stylu nie wspomnę. Jest po prostu cudowny, taki jaki uwielbiam.

"Odnalezione"?
Chyba dylemat tygodnia... Wydaję mi się, że jednak nie do końca zasługuje na to szczególne miejsce w poszukiwaniach, ale jeszcze się zastanowię, poczytam, a może zmienię zdanie. 

sobota, 10 maja 2014

Blogowi inspiratorzy

Na początek chciałabym was wszystkich przywitać i zaprosić do mojej wędrówki w poszukiwaniu kawałka dobrej kultury, a mianowicie książek, filmów i nie tylko. Na tym blogu znajdziecie przemyślenia (zobaczymy czy będzie się dało nazwać je recenzjami), tekstami, notatkami, rankingami i jeszcze wieloma przeróżnymi formami, w których to będę przedstawiać moje zdanie na temat elementów kulturalnych, które przykuły mój wzrok. 

W moim pierwszym poście chciałabym was zapoznać z ludźmi, którzy zainspirowali mnie do założenia swojego małego miejsca w internetowym świecie, ale i też tych których nie znam, a poznać wręcz muszę i mam nadzieję, że tutaj mi się to uda.

Pisarze
"odkryci"

Pierwszy od lewej to John Green, którego uwielbiam, a wręcz ubóstwiam. W swoich powieściach zawiera nie tylko ciekawą historię, ale też i refleksje na temat życiowych rozterek nastolatków, które tylko z pozoru wydają się mało istotne i błahe. Najlepszą według mnie jego powieścią jest "Szukając Alaski", którą ciągle można odkrywać na nowo. Możecie spodziewać się jeszcze wielu tekstów na temat tej pozycji. Następny, również uwielbiany i kochany, Henryk Sienkiewicz, który każdą swoją pozycją zaskakuje mnie czymś nowym. Mimo, że przede mną jeszcze wiele genialnych powieści jego autorstwa, to już mogę zaliczyć go do ulubionych pisarzy. Ostatnia, fantastyczna Lucy Maud Montgomery, która podbiła moje serce serią o Ani, na razie tylko o Ani, ale szykuję się na więcej. Dochodzi do tego też Aleksander Dumas, Jane Austen, Janina Zającówna oraz Małgorzata Musierowicz. O nich przeczytacie jeszcze nie raz :) 

poszukiwani

Pierwszy Kurt Vonnegut, za którego twórczość już dawno temu miałam się wziąć, jednak bałam się nie wiem czego. Blog z pewnością doda mi odwagi. Najbardziej ciekawa jestem "Kociej kołyski" oraz "Rzeźni numer pięć". Następny to Gabriel Garcia Marquez. W przypadku tego pisarza, po prostu nie miałam okazji zabrać się za jego książki, mimo że do dzisiaj zżera mnie ciekawość. Koniecznie muszę przeczytać "Generała w labiryncie". I na koniec zostawiłam siostry Bronte. Znane i zarazem nieznane. "Wichrowe wzgórza" miałam okazje poznać, jednak to zdecydowanie za mało, żeby ocenić ich twórczość. Przede mną wiele powieści, przepięknie wydanych dzięki wydawnictwu MG, które planuję mieć na swojej półce. Muszę wspomnieć też o Wiesławie Myśliwskim, Joannie Chmielewskiej, Tolkienie, Schmittcie oraz Zofii Kossak-Szczuckiej. 

Aktorzy

Humphrey Bogart znany aktor, a dla mnie nowe, małe odkrycie. W kategorii "poszukiwany". "Sabrina" i "Casablanca" to jedyne filmy, które miałam okazję obejrzeć. Na nich nie zaprzestanę, tym bardziej, że dopiero zaczynam swoją wielką przygodę z filmami noir. Johnny Depp to mój ulubiony aktor, który według mnie potrafi zagrać każdą rolę. Uwielbiam go zwłaszcza w "Piratach z Karaibów" oraz "Edwardzie Nożycorękim". Dokładnie wczoraj miała miejsce premiera Polska, najnowszego filmu z nim w roli głównej pt. "Transcendencja". Jestem go bardzo ciekawa. Nadszedł czas na zawsze przystojnego i niesamowitego Leonarda DiCaprio, który zauroczył mnie swoją grą aktorską i urokiem osobistym. Uwielbiam za "Django", "Titanica" oraz "Incepcje". Dołączam też Toda Hiddlesona (nie za "Thora", a niesamowitą postać w "Tylko kochankowie przeżyją") Jamesa i Dave Franco, Roberta Downey Jr. oraz Logana Lermana.

Aktorki

Angeline Jolie uwielbiam nie tylko za wspaniałą grę aktorską, ale i też za to jakim człowiekiem jest w rzeczywistości. O jej wielkim sercu słyszałam już wiele razy, przez co zapałałam do niej wielką sympatią, która połączyła się z tą, która znajduje się przed ekranem. UWIELBIAM! Audrey Hepburn to nie tylko ikona stylu, ale i też świetna aktorka, co udowodniła mi w "Śniadaniu u Tiffany'ego", "Jak ukraść milion dolarów" oraz "Rzymskich wakacjach". Bardzo lubię na nią patrzeć, na to jak się porusza, mówi, zachowuje. Widzę wtedy piękną, delikatną i elegancką kobietę, która swoją klasą powinna dawać przykład kobietom w dzisiejszych czasach. Richeal McAdams podbiła moje serce "Wrednymi dziewczynami" oraz "Sherlockiem Holmesem". Nie mogę się doczekać seansu "Pamiętnika" oraz "I, że cię nie opuszczę". W inspiracjach koniecznie znaleźć jeszcze musi się Audrey Tatou, za "Amelię" i "Delikatność", Kate Winslet za "Titanic" i "Zakochany bez pamięci" oraz Charlotte Gainsbourg

Reżyserzy 

 
Lars von Trier to reżyser, który nie tworzy filmów, a dzieła sztuki. Każdy z nich zawiera w sobie tajemniczość, która zawsze niezwykle mnie nurtuje. Podziwiam, doceniam, szanuję. 
Tim Burton, geniusz, reżyser. Jak na razie na żadnym jego filmie się nie zawiodłam. Uwielbiam jego zabawę światem żywych i umarłych, metaforyczną grę kolorów oraz animacje, które zawsze robią na mnie duże wrażenie. 

I to właśnie dzięki nim pojawiła się moja wielka miłość do filmów i książek. Oczywiście na blogu znajdą się też inne utwory, osoby i sławy. Mam nadzieję, że za rok ta lista się powiększy, a ja dzięki blogowi odnajdę prawdziwe perełki, do których będę mogła wracać. Lista inspiratorów zawsze jest otwarta :)