niedziela, 15 marca 2015

O co chodzi panie Grey?

O co chodzi panie Grey? A może o co chodzi z panem Greyem? Tak, tak. Skusiłam się na przeczytanie tego światowego fenomenu, ale tylko i wyłącznie przez film. Jak może wiecie, kocham porównywać papierowy świat, z tym jak twórcy przenieśli go na ekran. Dzisiaj tylko o książce. Jak wypadła? 


Anastasia Steele to zagubiona w świecie sierotka marysia. Żyje życiem literackich bohaterów ze swoich ulubionych klasyków. Wszystko zmienia się kiedy poznaje Christiana Greya, mężczyznę, który wprowadza ją w świat pełnego cielesnych przyjemności oraz wiążących się z nimi niebezpieczeństw. Przerażająco bogaty przystojniak pragnie jedynie seksu. Warunkiem spotkań z Anastasią jest całkowita uległość i brak miłości. Czy Anastasia się do nich ustosunkuje? 

Jak pewnie już wszyscy wiecie, nie. 
Autorka starała się wykreować Greya na pana, władcę wszystkiego i wszystkich, jednak kiedy doszło do zderzenia z pierdołowatą kobietą, stanowczość prysnęła jak bańka mydlana i uwidoczniła się jego uległość. Władza nagle uleciała. Mimo, że pani James usilnie stara się nam wmawiać przez 600 stron, że to Grey ma w ryzach Anastasię, to w rzeczywistości jest zupełnie inaczej. Ukazanie uległości wobec kobiety było całkiem okej, ale szkoda, że jednak nie dowiedzieliśmy się co takiego ma w sobie Anastasia, że sam Grey całkowicie przy niej mięknie. Jedyne co jest na ten temat w książce napisane to to, że ona w sobie coś ma, ale co, to już nie wiadomo. Może w kolejnych częściach będzie na ten temat jakaś wzmianka. (Tak, planuję przeczytać, o ile mózg mi nie wypłynie)

Po prostu nie da się nie zauważyć inspiracji pani James, twórczością Stephenie Meyer. Anastasia to nikt inny jak Bella, a Grey Edzio. Nie wiem czy wiecie, ale "Pięćdziesiąt twarzy Greya" to tak naprawdę fanfiction na podstawie "Zmierzchu". Pani James postanowiła stworzyć wersję 18+, która odniosła spory sukces w internecie i przykuła uwagę jednego z wydawców. Nastąpiła mała korekcja, zmiana fabuły oraz wydarzeń i powstała zupełnie inna powieść. Aż dziwne, że prawie ta sama historia sprzedała się tak dobrze dwa razy. 



W tym przypadku mamy dodatkowo pikantne sceny, przez które ja chciałam jak najszybciej przebrnąć. Momentami obrzydliwe nie pobudzały moich zmysłów, Marnym dodatkiem były komentarze Anastasii, przez które coraz bardziej żałowałam, że czytam tę książkę. Zasób słownictwa pani James jest bardzo ubogi, a styl strasznie prosty. Język, którym operuje autorka woła o pomstę do nieba. W młodzieżówkach znajdziemy ładniejsze i bardzie rozbudowane zdania, niż tutaj. 

Jedyne co mnie przy książce trzymało to właśnie wątek Greya. Bardzo chciałam wiedzieć, dlaczego jest taki tajemniczy, jaka była jego przeszłość i co tak naprawdę wpłynęło na jego seksualne upodobania. Mam co do tego już swoje podejrzenia, które potwierdziły się podczas czytania drugiego tomu, ale mimo wszystko pragnę poznać całą jego historię. Jest to jedyny pozytywny i ciekawy aspekt książki. 

Tak, to prawda. Książka jest do bólu zła i przereklamowana, ale ja mimo wszystko uważam, że miała w sobie potencjał, który autorka marnie wykorzystała. Pomysł był naprawdę dobry, szkoda tylko, że nie został rozwinięty tak jak bym tego chciała. Greya zaliczam do listy fenomenów, których absolutnie nie rozumiem i raczej nie zrozumiem. Czytajcie na własną odpowiedzialność :P 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz