sobota, 20 czerwca 2015

Przyjrzyjmy się bliżej panu Karpowiczowi i jego "Ościom"



Pan Karpowicz, swego czasu, zrobił wielką karierę, nie tylko w świecie literatury, ale również i na pudelku. Czy afera może być czynnikiem wzrostu sprzedaży swoich powieści? Owszem, może. W końcu nie ważne jak, byleby w ogóle mówili.

Miałam nie odgrzebywać starych spraw, ale jednak nawiązuję do tego, iż ja postanowiłam zupełnie oddzielić życie prywatne tegoż autora od jego książek. Nie obchodzi mnie z kim ten pan sypia, je, żyje. Ja oceniam go, pod względem wartości literackiej i inaczej nie zamierzam, przynajmniej teraz, chyba że uda mi się go kiedykolwiek poznać. Zakupiłam jego książki z czystej ciekawości, a tak w zasadzie, bo nadarzyła się nominacja do nagrody Nike, zarówno dla "Ości", jak i "Sońki". O "Sońce" już pisałam tutaj. Nadszedł w końcu czas na tę drugą, która kurzy mi się na półce już od roku. Póki co jestem szczęśliwa, że liczba nieprzeczytanych książek w mojej biblioteczce znacznie się zmniejsza. Pana Karpowicz już odhaczony. Czy znajdzie się ochota na resztę jego powieści?


"Ości" to dość specyficzne dzieło, które nie potrafię przyporządkować do konkretnej szufladki, bo tak naprawdę jest to książka o wszystkim i o niczym. Wydaję mi się, że nawet jej opis jest tutaj całkowicie zbędny. Ten na odwrocie dostarcza zbyt dużą ilość informacji. Ja natomiast nie wiem nawet jak się do tego zabrać. Tak, Ciągle dążę do tego, jak wam powiedzieć, że tą książką się mocno rozczarowałam.

Początek był niezły, naprawdę niezły. Szykował się kawał dobrej powieści. Spodobał mi się styl Karpowicza, trochę gawędziarski, ironiczny, sarkastyczny. Czułam się jak na ciekawej rozmowie z dobrym kumplem. Jednakże na dłuższą metę zaczął nieco irytować. Autor za bardzo się pogubił, zaczął pakować wszystko, a w książce powoli zaczynało być wszystko, od homoseksualistów po feministki. Karpowicz ma dar opowiadania, to muszę mu przyznać, ale po jego stylu, języku widać wielką pewność siebie i własnych poglądów, które wpycha nam praktycznie na każdej stronie, zapominając zupełnie o fabule i akcji. Fani dobrej rozrywki powinni tę książkę omijać wielkim łukiem. Ta ciągła monotonia i nuda przez prawie 500 stron, spowodowała, że nawet zakończeniem się jakoś specjalnie nie zaskoczyłam.

Uważam, że bohaterowie to mocny punkt tej książki, chociaż część z nich była zbyt mocno przerysowana. Autor świetnie ich wykreował. Dialogi między nimi były naprawdę ciekawe, a czasami nawet dość zabawne, aczkolwiek zdarzały się też dosyć dziwaczne i mało realne w danej sytuacji.

Czy sięgnę po inne książki Karpowicza? Muszę się nad tym mocno zastanowić. Podczas czytania tej powieści, miałam wielką ochotę zamówić na arosie całą resztę, jednak po skończeniu ucieszyłam się, że nie zdecydowałam się na ten krok. "Ości" to nie jest zła książka, jednakże zbyt dziwna, zbyt przerysowana, zbyt sarkastyczna. Wszystkiego jest w niej za dużo. Autor przekroczył granicę dobrego gustu. Z niektórymi kwestiami przesadził, a o innych zupełnie zapomniał. Mimo wszystko cieszę się, że poznałam autora z innej strony. Zastanawiam się tylko co on ma z tymi Żydami i holocaustem... I nad kupnem "Cudu". Podobno lepsza... A wy jak oceniacie twórczość Karpowicza?

7 komentarzy:

  1. Cieszę się, że zrecenzowałaś tę powieść, bo zastanawiałam się nad jej wypożyczeniem i może jednak się skuszę, żeby wyrobić sobie własną opinię. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O, tak bardzo się z Tobą zgadzam! Bardzo dobrze ujęłaś w słowa te wątlpliwości, które ja sama mam wobec prozy Karpowicza... Niby nie potrafię nie docenić umiejętności opowiadania i swady językowej, ale... Nie mogę się pozbyć wrażenia, że Karpowicz właśnie bardzo chce nam wpychać swoje "jedynie słuszne" poglądy, że sam jest tak obrzydliwie pewny siebie i tego, że to, co pisze jest najlepsze i najwspanialsze... I to właśnie nie chodzi o to, że oceniam jego jako człowieka, a nie jego prozę... Nie, bo te jakieś skandale przed Nike mało mnie obchodzą, nie pamiętam też, żebym czytała jakieś wywiady czy prywatne wypowiedzi Karpowicza. Takie wrażenia wynikają tylko z odczuć po przeczytanych przeze mnie książkach.

    A właśnie, dla mnie w "Ościach" też wszystkiego jest za dużo. Częściowo to pewnie zamierzone, ale i tak mnie drażni. W ogóle mam z Karpowiczem straszny problem - jego książki mi się równocześnie podobają i bardzo nie podobają, nie umiem tego chyba dobrze wyjaśnić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam ten sam problem. Zdanie o tej książce zmieniałam milion razy w ciągu dwóch minut. Ciągle w głowie przewijały mi się plusy oraz minusy. Raz mi się coś podobało, później znowu nie. Co najdziwniejsze książka przez wszystkie strony prezentuje sobą ten sam poziom, ale wrażenia z niej są strasznie nierówne. Przynajmniej tak jest w moim przypadku. Jeden z nielicznych przypadków, kiedy jestem aż tak bardzo niezdecydowana.

      Usuń
  3. Cóż, styl autora, o którym piszesz, mocno mnie do siebie przekonuję, bo lubię gdy z kart powieści wypływa ironia. Ale Twoje "zarzuty" względem "Ości" są dość spore, więc naprawdę sama nie wiem, czy zdecyduję się na lekturę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam "Sońkę", gdyż w porównaniu do "Ości", naprawdę warto ją przeczytać. Tą drugą już według uznania. Ja mimo wszystko chyba skuszę się jeszcze na "Cud" tego autora.

      Usuń
  4. Nie miałam jeszcze okazji zaznajomić się z prozą tego pana. Styl gawędziarski, ironia i sarkazm to coś co lubię, jednakże mam pewne wątpliwości czy na pewno jego twórczość przypadłaby mi do gustu. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Otóż to! Na początku powiedziałam wow i zgadzałam się z pochlebnymi wokół ocenami, głównie ze względu na styl, ale potem po prostu... flaki z olejem! Niewiele jest książek, których nie doczytałam, bo wiadomo, żeby ocenić, trzeba skończyć itd., ale zwyczajnie nie dałam rady. I jeśli już coś takiego mi się przytrafia, że odkładam książkę, to potem zbieram się w sobie i jednak kończę. Tu się na to nie zanosi...
    /Pozdrawiam,
    Szufladopółka

    OdpowiedzUsuń