poniedziałek, 29 czerwca 2015

Słodka, romantyczna "Ruth"?



Ostatnio zauważyłam, że na moim blogu zaczęło robić się trochę nieprzyjemnie. Słabsze lektury znacznie przeważyły te lepsze, a te szczególne i wyjątkowe kompletnie zniknęły pośród typowych średniaków. Niestety nie zawsze przewidzę jakość danej lektury. Ostatecznie postanowiłam się tym nie przejmować i dalej sięgać po nieprzeczytane pozycje z mojej biblioteczki. Nadeszła szczególna chwila, gdyż "Ruth" to książka, którą swoimi czasy bardzo, bardzo chciałam poznać. Biedna skończyła na półce, gdzie kurzyła się od 2 lat. Na szczęście skończyłam jej bolesny żywot i teraz może cieszyć się wyjątkowym miejscem oraz traktowaniem. Dlaczego tak długo zwlekałam z sięgnięciem po nią? Sama nie wiem, jednak cieszę się, że w każdej chwili będę mogła do niej powrócić.



Mogłoby by się wydawać, że "Ruth" to takie typowe romansidło z XIX wieczną Anglią w tle. Jednak jak sama się przekonałam miłość nie gra w tej powieści głównej, choć kilka pierwszych rozdziałów mogłoby na to wskazywać. Książka jest piękna, ale nie za cudowne opisy, czy choćby sam wątek romantyczny, a za morał jaki z niej płynie.
Historia chwyta za serce nie przez nieszczęśliwą miłość, a prawdę życiową i szczerość jaka z niej bije. Pokazuje, że każdy ponosi konsekwencje swoich czynów, ale ma szansę ich zadośćuczynić. Za to właśnie Elizabeth Gaskell niezmiernie szanuję.
Autorka nie wciska nam na siłę tanich, przereklamowanych chwytów do płaczu, a nakreśla i buduje piękną historię z różnorodnymi i ciekawymi postaciami. Odruchy głównych bohaterów, jak i ich czyny są zgodne i wiarygodne z ich temperamentami oraz charakterami, co pozwala nam na lepsze wczucie się w sytuację głównej bohaterki. Mimo dużej objętości i potężnych, czasami na całą stronę opisów, przez powieść się płynie. Postacie z książki stają się naszymi przyjaciółmi, a ich mieszkania naszym nowym domem. Tym światem po prostu przez jakiś czas się żyje i zarazem ciężko się później z nim rozstać.

Zakończenie zaskakuje. Ja nie spodziewałam się takiego rozwiązania większości sytuacji. Jednak moje odczucia względem tej książki się nie zmieniły. Mimo tego jak autorka potraktowała resztę bohaterów, książka chyba już zawsze będzie bliska memu sercu. Elizabeth Gaskell dała mi wiarę w powieści, zwane romansami. Nie spodziewałam się, że za nimi też może kryć się coś więcej niż tylko miłość. Morał z książki naprawdę mocno uderza i daje człowiekowi nadzieję na to, iż można wyjść nawet z najbardziej beznadziejnej sytuacji.

Polecam "Ruth" nie tylko wielkim romantyczkom, ale również tym, którzy szukają w książkach czegoś więcej. Elizabeth Gaskell to autorka, która ląduje w szufladce do odkrycia, a w przyszłości być może do ulubionych i Odnalezionych. Czekam z niecierpliwością na kolejną podróż zwaną "Północ i południe".

7 komentarzy:

  1. Cieszę się, że "Ruth" była dla Ciebie aż tak udaną i wartą poznania lekturą- liczę na to, że i ja odbiorę ją pozytywnie, jak już po nią sięgnę (a mam to w planach od dawna). Najpierw jednak muszę zapoznać się z powieścią "Północ i Południe", o której wspominasz- czeka na półeczce na przeczytanie od...3 lat! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś nam z Gaskell nie po drodze... Ja mimo wszystko po skończeniu "Tajemnej historii" biorę się za "Północ i Południe" :)
      Może w końcu nadszedł jej czas? :D

      Usuń
  2. Haha, nie wiem, dlaczego tak jest, ale te książki, które długo leżą na półkach (u mnie czasami kilka lat) okazują się zawsze świetnymi :) Nie słyszałam o tej książce, ale zainteresowałaś mnie.

    PS. Dobrze, że zdarzają CI się nieciekawe lektury (tzn. może jest to niedobrze dla samej Ciebie ;) ale przynajmniej można poznać czyjąś niepochlebną opinię, a nie ciągłe słodzenia :)

    Pozdrawiam, Insane z przy-goracej-herbacie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam i na mnie również ta książka zrobiła wielkie wrażenie. Zaskoczyła mnie również bardzo. Warto znać taką klasykę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam w planach już od dłuższego czasu ;) Uwielbiam te XIX-wieczne klimaty ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pięknie i trafie opisałaś tę książkę! Zupełnie się z Tobą zgadzam. Czytałam ją już jakiś czas temu, ale nadal pamiętam jak wiele emocji towarzyszyło mi podczas jej czytania. Cudowna powieść. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Niesamowicie mi się ta książka podobała. Bardzo ciekawie zaprezentowana główna bohaterka - z jednej strony taka typowa dla swojej epoki, a z drugiej nieszablonowa. Czytałam jakiś czas temu i szczerze mówiąc nie pamiętam końcówki - muszę sobie koniecznie przypomnieć.

    OdpowiedzUsuń