poniedziałek, 6 lipca 2015

Kilka słów o kupowaniu książek



Na wstępie muszę wam się przyznać do czegoś, z czego sama nie jestem do końca zadowolona. Chodzi mianowicie o czytanie nielegalnego ebooka. Przeglądałam wiele przeróżnych postów na temat ściągania książek elektronicznych z internetu i bardzo dobrze wiem, że większość z was tego absolutnie nie pochwala. Ja mimo wszystko staram się patrzeć na to z przymrużeniem oka, co nie znaczy, że uważam to za coś, co powinno iść dalej w kierunku, w jakim idzie. Nie ukrywajmy, że teraz bezpłatnie możemy przeczytać prawie każdą książkę na wyciągnięcie ręki. Jednak jest tego również duża zaleta, przynajmniej jak dla mnie i nie uważam akurat tego za coś złego, a mianowicie poznawanie powieści absolutnie niedostępnych, z czego niestety musiałam w tym przypadku skorzystać. Wyrzuty sumienia podczas czytania, mimo wszystko jakieś były, ale co najważniejsze skłoniły mnie do pewnych rozmyślań i zainspirowały do napisania tego postu.


Zaczęłam się zastanawiać, co ciągle ciąży mi na sercu i nie pozwala całkowicie zatracić się w lekturze. Uwierzcie mi, że tu nie chodziło do końca o wyrzuty sumienia, a tylko po części. Doszłam w końcu do wniosku, że bardziej bolał mnie fakt, że w żaden sposób nie podziękuję autorowi za cały trud i czas jaki poświęcił na stworzenie czytanego przeze mnie dzieła. Wtedy naszła mnie kolejna refleksja co do kupowania książek. Śmiało i całkowicie szczerze stwierdziłam, że tak naprawdę w kupowaniu nie kręci mnie fakt posiadania i układania ogromnych stosów na półkach, a raczej szacunek i podziękowanie za pracę jaką włożył w napisanie książek pisarz. I myślę, że właśnie w tym tkwi piękno zamawiania, płacenia za powieści i zarazem za ogromny trud jaki w nie włożył drugi człowiek. Tyczy się to zwłaszcza pozycji, które zapadają w pamięć, uczą, są na wszelkie sposoby dopracowane, dopieszczone, w których widać pracę autora i wielką wiedzę, którą przez nie posiadł.

Nie raz, nie dwa mówimy sobie, że jakie te książki są drogie. Ja szczerze powiedziawszy też mam takie wątpliwości, jednak tylko do tych pozycji, które znacznie różnią się pod względem jakości. Wiele razy plułam sobie w brodę po kupnie totalnego shitu, po którym od razu było widać brak jakiegokolwiek zagłębienia się w temat, a jedynie tylko czystą chęć zysku. Jednak zdarzały się też takie książki, po których przeczytaniu nie żałowałam ani jednej wydanej na nie złotówki. Idealnym przykładem i już dosyć przereklamowanym może być "Harry Potter", który mogę się założyć, będzie służył mi jeszcze przez kilkanaście dobrych lat, jak nie dłużej. Oczywiście jest to tylko kropla w morzu dobrych i wartościowych lektur, któe warte są swojej ceny.

Nie uwierzycie, ale podobne wyrzuty sumienia mam podczas czytania książek wypożyczonych z biblioteki, gdyż w zasadzie działa to w ten sam sposób. Choć nie tyczy się to całego księgozbioru, a raczej tych powieści wydanych całkiem niedawno oraz napisanych przez autorów, którzy jeszcze żyją i mogą na tym w jakiś sposób zarobić. Dlatego na swojej półce staram się mieć jak najwięcej wartościowych pozycji, zwłaszcza naszych rodzimych pisarzy. Ciągle zachęcam i apeluję do wspierania polskiej literatury, gdyż każda kupiona książka powoduje wzrost znaczenia polskiej kultury.

Kupujmy książki, gdyż warto mieć je nie tylko na półce, ale również we własnej świadomości. Pamiętajmy o tym, ile może znaczyć to dla kultury oraz samego autora. Nie musimy przesadzać i wydawać każdego ostatniego grosza na lekturę, ale chociaż raz na jakiś czas spróbować wspierać czytelnictwo w Polsce ;)

6 komentarzy:

  1. Hm, ja nie myślę w ten sposób. Chociaż, jeśli chodzi o płyty, to tych ulubionych wykonawców kupuję, żeby dać im zarobić i też jakby "podziękować". Nie uważam, żeby czytanie nielegalnych ebooków czy jak to się tam nazywa było złe... Sama oglądam filmy w 90% w Internecie albo je pobierając za darmo. Z książkami jest tak, że nie lubię ebooków. Po prostu wolę mieć książkę w ręce, wąchać ją i dotykać :) Co do cen książek... odkąd odkryłam internetowe księgarnie już tak nie uważam :)

    Pozdrawiam, Insane z przy-goracej-herbacie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Czasem mam tak, że kiedy książkę wydaje autor, którego lubię, nie biorę jego książki do recenzji od wydawnictwa (jeśli akurat taka opcja była), a kupuję ją sama - z pełną świadomością chcę, jak to mówisz, podziękować autorowi. Może to głupie myślenie, ale rzeczywiście się pojawia. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam kupować książki.. to takie fajne uczucie, mimo że wiem, że i tak mam ponad 100 nieprzeczytanych na półce...

    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja kupuję ale ja właśnie mam tę naturę kolekcjonerki, która tworzy stosy i stosiki :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. "Doszłam w końcu do wniosku, że bardziej bolał mnie fakt, że w żaden sposób nie podziękuję autorowi za cały trud i czas jaki poświęcił" - Pisząc teksty na blogu czy reklamując książkę w mediach, też w jakiś sposób dziękujesz autorowi/autorce. ;) Mało kupuję, prawie zawsze wypożyczam z biblioteki i nie mam wyrzutów sumienia. Ale wiem, że źle bym się czuła, gdybym wspierała finansowo poprzez kupno książki kogoś złego, np. popierającego ugrupowania rasistowskie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Od pewnego momentu nie czytam beletrystyki (wróć--- robię to baaaardzo rzadko).

    OdpowiedzUsuń